Historia ks. Karola Przyborowskiego – na nowo napisana, cz. 2

Badając zachowane m.in w Szczepanowie dokumenty kościelne można odczarować kilka mitów, które siłą jedynego pisemnego źródła przez lata zrosły z wyobrażeniem ks. Karola Przyborowskiego i towarzyszą nam do dziś. Spróbujmy uchwycić jego historię w sposób najprostszy z możliwych, choć zarazem dla wychowanej w kulcie ks. Przyborowskiego jego rodziny być może najtrudniejszy: naturalistycznie i w zgodzie z naszą wiedzą o epoce, miejscu i zwyczajach, w których żył.

Przebijamy się przez mierzwę dat, obracamy lustro historii…czeka nas pierwsza niespodzianka: dokumenty rzetelnie milczą o Karolu Przyborowskim. Co więcej – nie znajdziemy w Przyborowie do lat 70-tych XIXw. wzmianki o rodzinie Przyborowskich. Stawiamy więc znak zapytania pod opowieścią p. Julii Mądrzak o od wieków osiadłej w Przyborowie familii ziemian, z bogatym dworkiem, służbą, dziadkiem Karola, który brał udział w powstaniu styczniowym…

Ale gdyby choć na chwilę zaufać tym wyblakłym dokumentom, moglibyśmy np. zobaczyć…
jak 4 listopada 1844 roku pod numerem 9 w Przyborowie rodzi się mały Karol. Ale nie Przyborowski. Nazwisko Przyborowski jeszcze w Przyborowie nie istnieje. Prawdziwe nazwisko Karola to – Pluskwa.

DSC07929(fot. Ł. Ragan – nie w pałacu ani we dworku, ale w tego typu skromnym przyborowskim domu urodził się ks. Karol Przyborowski)

Rodzice Karola to – zgodnie z relacją p. Julii Mądrzak – Jan i Marianna z domu Sznajder (nazwisko różnie pisane, od zupełniej spolszczonej wersji, którą ja stosuję, po pół-spolszczoną (Schnajder) i zupełnie-z-niemiecka-brzmiącą (Schneider)). Przy czym oczywiście – Jan Pluskwa, nie Przyborowski.  Jan Pluskwa urodził się także w Przyborowie. Oczywiście pod numerem domu 9 – a więc to rodzinny dom Pluskwów. W 1835 roku (18 listopada) w Szczepanowie poślubia Mariannę. On ma lat 20, ona 17. Przy czym: nie sprowadza jej wcale z Wiednia, gdzie wg. Juli Mądrzak wyjechał do wojskowej służby – rodzinna Sznajder od wielu pokoleń mieszka już w Przyborowie, więc nie trzeba po Mariannę nigdzie wyjeżdżać. Karol rodzi się dopiero w 1844 roku jako ich pierworodny, więc z kolei opowieść o długim oczekiwaniu Jana i Marianny na pierwsze dziecko i związane z nim śluby, że pierworodny zostanie przeznaczony do służby Bogu, może mieć podstawy w rzeczywistości.

A gdy cofniemy się jeszcze dalej?
Jan urodził się 10.06.1816. Jego rodzice to Marcin Pluskwa (ur. 1778) i Łucja z domu Glonek          (ur. 1789). Więc znamy już dziadka Karola – to Marcin. Czy mógł brać udział w Powstaniu Styczniowym (1863-1864), jak wspomina o tym „Historia rodziny Przyborowskich”? Byłoby to trudne biorąc pod uwagę fakt, że zmarł w 1820 roku. Nawet Jan Pluskwa – ojciec Karola, nie „załapał się” na wybuch Powstania – zmarł w 1862 roku.
DSC07910(fot. Ł. Ragan – dworek Łasińskich w Przyborowie, stan obecny)

Tyle suche-fakty. A gdyby jeszcze wyszarpnąć z niepewnych już danych kilka – zgodnych przecież z prawdopodobieństwem – ćwierć-faktów? Np. takich, jak ten, że 27 czerwca 1785 roku w Przyborowie pod numerem 9 właśnie zmarł Wojciech Pluskwa. Zmarł w wieku 42 lat. Czyż nie mógłby to więc być ojciec Marcina Pluskwy, a pradziadek Karola? Albo ten: całkiem możliwe jest, że tak naprawdę rodzina Pluskwa wywodzi się nie z Przyborowa, lecz z pobliskich Mokrzysk. Tam to nazwisko występuje o wiele liczniej. Do dziś. Do Przyborowa mogła natomiast przenieść się tylko jedna linia Pluskwów – może te przenosiny miały już miejsce za czasów Wojciecha Pluskwy? Może to on właśnie opuścił rodzinne Mokrzyska by osiedlić się w Przyborowie pod numerem 9?

1908-287

Wyciąg z kościelnego Elenchusa, pod numerem 13 wspomnienie o śmierci ks. Karola Przyborowskiego.

Ten dom nr 9 w Przyborowie, to – jak się domyślamy – niekoniecznie szlachecki dworek, od którego wzięła nazwę cała wieś, w który chciała wierzyć p. Julia Mądrzak. To raczej jedna z tych biednych, małych chat, licznie stojących bokiem do drogi, jakich wiele do dziś zachowało się w Przyborowie.         W Przyborowie owszem, znajduje się dworek ziemiański, ale raczej nie ma nic wspólnego z historią Karola. Wiele wskazuje na to, że jego budowniczym był Jakub Łasiński, choć pojawiają się też opinie, że w 1843 roku nabył i rozbudował jedynie dwór już wcześniej istniejący. Nie był więc Karol Pluskwa synem właściciela ziemskiego majątku, wręcz przeciwnie, nazwisko raczej nie przydawało rodzinie splendoru i wskazywałoby na zasadniczo plebejskie pochodzenie. Może to też była przyczyna, by wymyślić sobie nazwisko nowe? Takie, które przyda więcej szacunku młodemu proboszczowi? Ale i takie, które podkreśli związek Karola z ziemią ojców i dziadków? I takie też – tego już Karol nie mógł wiedzieć – które u potomnych zrośnie się z nim nierozłącznie, dodając wyobrażenie o szlacheckim pochodzeniu?

Możemy tylko domniemywać genezy tej decyzji. Może taka właśnie była przyczyna tego starego-nowego nazwiska, tego sztucznego tworu, którym młody kleryk postanowił zasłonić brzmienie nazwisk swoich praojców? A za nim – cała rodzina, tak dalece, że ściągnięte przez ks. Karola na Kresy rodzeństwo przyjeżdża do Mariahilf już jako Przyborowscy. Kiedy dokonała się ta zmiana? Nie wiemy.
Może podczas pobytu w seminarium? Może wcześniej? W każdym razie: gdy 25 lipca 1871 roku w Katedrze Lwowskiej Karol przyjmuje święcenia kapłańskie z rąk Arcybiskupa Franciszka Ksawerego Wierzchleyskiego, jest już Karolem Przyborowskim.

Ks. Karol Pluskwa-Przyborowski przez historię zapamiętany został jako założyciel dwóch polskich kolonii na Pokuciu: wsi Św. Józef i Św. Stanisław. Niektórzy uważają go też za architekta i budowniczego kościoła w Św. Józefie. Nie podzielam tego entuzjazmu. Brak informacji, gdzie Karol miałby się nauczyć sztuki architektonicznej. I choć ks. Karol do dziś otoczony jest we czcią przez we wspomnieniach żyjących jeszcze mieszkańców Św. Józefa, i zapewne na zawsze pozostanie w ich pamięci jako najważniejszy kapłan w historii wioski, to być może na odkrycie czeka jeszcze fakt nowy: że on tak naprawdę nigdy nawet nie mieszkał w Św. Józefie. Nie zdążył. Po objęciu niemieckiej parafii w Mariahilf (przedmieścia Kołomyi), widząc, jak wszędzie wokół kwitnie osadnictwo niemieckie i rusińskie, postanowił wzmocnić element polski osadnikami z Galicji.

Stąd zorganizowanie wykupu gruntów po majątku ziemskim Ernesta Brossmana na terenie Majdanu Granicznego, stąd pierwsza fala emigracji galicyjskich chłopów (ok roku 1899-1900) zasiedlających nowo wykupione tereny, stąd starania o wybudowanie świątyni i utworzenie odrębnej parafii. Bo do tej pory całością organizacyjnych prac ks. Karol kierował z Mariahilf. Pobliskie wioski, jak Tłumaczyk, Rakowczyk, Słobódka Leśna, Majdan Graniczny – do wszystkich dojeżdżał konno z Kołomyi, wszystkiego doglądał z  Mariahilf. Tam mieszkał, żył, pracował…i zmarł. 13 grudnia 1907 roku. Tam też – choć nikt nie wie dokładnie gdzie – jest pochowany. Podobno nie życzył sobie jakiegokolwiek pomnika ani nagrobka. Chciał pozostać bezimienny w swojej macierzystej parafii. Nie wiemy więc, gdzie dokładnie jest pochowany, ale wszystko wskazuje na to, że nie na cmentarzu w Św. Józefie (gdzie do tej pory był lokalizowany jego grób), lecz w Mariahilf, przy kościele, być może rzeczywiście bez żadnego nagrobka. W  każdym razie jeśli nawet jakikolwiek był, nie doczekał do naszych czasów. Historia zatarła wszelki po nim ślad, podobnie jak po kościele w Mariahilf, na miejscu którego stoi dziś jedynie niewielka kapliczka.

mariahilf

(fot. Ł. Ragan – kapliczka na miejscu kościoła w Mariahilf-Kołomyja)

Ks. Karol doczekał więc nawet ani ukończenia budowy kościoła w Św. Józefie, ani nawet…zasiedlenia wsi Św. Stanisław. Bo pierwsi osadnicy na tereny Św. Stanisława przybyli ok. 10 lat po zasiedleniu Św. Józefa – czyli w latach 1909-1910. I przeważnie na początku byli to krewni oraz młodsze pokolenie rodzin ze Św. Józefa, czasem nawet rodziny pierwotnie osiedlone w Św. Józefie przenosiły się do Św. Stanisława. Ks. Karol nie chciał upamiętnienia w postaci pomnika, ale chyba nie miałby nic przeciwko, by pamiętać o jego zasługach. I by tę pamięć upamiętnić. Np tak…(–> zaproszenie do kolejnego wpisu na blogu 🙂

Na koniec mała-wielka niespodzianka: zachowała się jedna fotografia ks. Karola Pluskwy-Przyborowskiego. Julia Mądrzak, bratanica księdza, podarowała ją ks. prałatowi Edmundowi Cisakowi, urodzonemu w Gwoźdźcu także krewnemu Przyborowskich (siostra ks. Karola – Marianna Franczak, to babcia ks. Edmunda). Zdjęcie zostało w rodzinie i szczęśliwie dotrwało do naszych czasów – dziś po raz pierwszy zostaje opublikowane i w końcu wszyscy związani rodzinnie, emocjonalnie i sentymentalnie ze Św. Józefem mogą zobaczyć jak wyglądał jego założyciel.

ks. Karol Przyborowski

Materiały filmowe z wizyt w Św. Józefie

Może nie najgorszym pomysłem było by podsumowanie materiałów filmowych z kilku wizyt w Św. Józefie, zebranie ich, posegregowanie i umieszczenie w jednym miejscu, czyli tu 🙂

Ja byłem w Św. Józefie 2 razy: w sierpniu 2011 i wrześniu 2012. Pierwsza wizyta była krótka (kilka godzin) i niejako „zapoznawcza” z nowym miejscem i jego topografią. Tak wiele nowości na raz, pierwszy raz odwiedzane miejsca, nie wiadomo gdzie patrzeć, co fotografować, co nagrywać, ogólnie wiele nieskoordynowanych wrażeń. Stąd materiały podczas tej wizyty były niejako robione trochę „po omacku”.

Druga wizyta rok później była już zdecydowanie lepiej przygotowana. Mogłem też poświęcić na nią więcej czasu (praktycznie 1 cały dzień). Wiedziałem już wtedy gdzie się udać, żeby nagrać to co chciałem i w sposób jaki chciałem. Z tej wizyty pochodzą obszerne materiały z cmentarza oraz większości ulic (lub pozostałości po ulicach) Św. Józefa. Oczywiście – gdybym na wizytę we wsi miał kilka dni, przeszedłbym teren wsi wzdłuż i wszerz, odwiedziłbym wszystkie zakamarki i pozostałości po ulicach, z pewnością nakręciłbym też więcej materiału z większej ilości miejsc. Bo jest tam co robić.
Może następnym razem 🙂

Kila filmików otrzymałem od p. Leokadii Moryl, która, jeśli mnie pamięć nie myli, w Św. Józefie była w roku 2009. Natomiast w 2011 Św. Józefa odwiedził jej wujek Antoni Moryl, z tej wizyty pochodzą 2 filmiki.

Chętnie pokazałbym Wam np. ulice Krakowską czy Szkolną, ale ich praktycznie już nie ma. Podobnie z ulicami Głowackiego, Kołomyjka czy Poznańska – wszystko co na lewo (na zachód) od ulicy Warszawskiej, w stronę Lasu Majdańskiego, zostało zaorane i jest tam po prostu wielki, uprawiany kawałek pola, beż żadnych śladów, że kiedyś tam były drogi i domy. Ulicę Szkolna jest zupełnie zarośnięta przez gęste krzewy i drzewa, Krakowska jest także zupełnie zaorana (w 2012 roku rósł tam rzepak), choć wzdłuż niej poprowadzono słupy z prądem. Z Lwowskiej zrobiła się wąska ścieżka, podobnie jak z Warszawskiej – z tym, że tutaj miejscami (część południowa) wyrobiły się głębokie koleiny i pojazdy oraz maszyny rolnicze poruszają się nowym, równoległym, biegnącym zaraz przy Warszawskiej, traktem, który stanowi po prostu część pola, po którym się roboczo jeździ. Ulica Koliby jest, choć praktycznie bez żadnych zabudowań (1 dom stoi na skrzyżowaniu z ul. Warszawską, za to jest to najładniejszy dom we wsi), podobnie ul. Polna, którą można dojść do ukraińskiej wsi Majdanik i dalej, aż do południowej części ul. Brodki.

Najwięcej do obejrzenia jest na ul. Kościelnej, Brodki i Dworskiej. Szczególnie na Kościelnej.
Ze spacerów po niej pochodzi też większość materiałów.

ULICA BRODKI:
1. (LM_2009), przejazd przez Las Szeparowski na ul. Brodki w Św. Józefie:

2. (ŁR_2011), skrzyżowanie ul. Brodki z  Kościelną, suchy dąb:

3. (LM_2009), skrzyżowanie ul. Brodki z  Kościelną, suchy dąb:

4. (ŁR_2011), pierwsza część ul. Kościelnej:

5. (LM_2009), środkowa część ul. Kościelnej, spacer w kierunku cmentarza:

6. (LM_2009), dom przy ul. Kościelnej:

7. (ŁR_2012), spacer po ul. Kościelnej, od cmentarza w kierunku ul. Brodki, cz. 1:

8. (ŁR_2012), spacer po ul. Kościelnej, od cmentarza w kierunku ul. Brodki, cz. 2:

PLAC KOŚCIELNY:
9. (LM, 2009), pozostałości po kościele:

10. (ŁR, 2011), pl. Kościelny:

11. (ŁR, 2011), skrzyżowanie ul. Kościelnej i Warszawskiej:

12. (AM, 2011), plac kościelny:

ULICA WARSZAWSKA:
13. (LM, 2009), widok na ul. Warszawską i szkolną z płd. ściany cmentarza:

14. (LM, 2009), widok z płd. ściany cmentarza na ul. Warszawską i dalej na Karpaty i Howerlę:

15. (ŁR, 2011), widok z płd. ściany cmentarza na ul. Warszawską

16. (ŁR, 2011), spacer ul. Warszawską od cmentarza w kierunku południowym:

17. (ŁR, 2011), dwa groby węgierskich żołnierzy przy ul. Warszawskiej:

18. (ŁR, 2011), widok z ul. Warszawskiej w kierunku odległego Lasu Majdańskiego:

19. (ŁR, 2011), skrzyżowanie ulic Warszawskiej i Szkolnej:

20. (ŁR, 2011), widok z ul. Warszawskiej w kierunku wschodnim, na wysokości pierwszego strumyka:

* podczas pierwszej wizyty myślałem, że w lewo odchodzi coś, co kiedyś było ulicą Lwowską. Myliłem się. Widoczny strumyk to nie jest rzeka Kołomyjka, a ścieżka w lewo to nie ul. Lwowska. Żeby spotkać oboje trzeba jeszcze kawałek przejść w kierunku południowym.

21. (ŁR, 2012), ul. Warszawska, a właściwie równoległa do niej droga po polu, część południowa, widok w kierunku północy:

22. (AM, 2012), przejażdżka wozem po ul. Warszawskiej (część południowa, w kierunku północnym):

ULICA LWOWSKA:
23. (ŁR_2012), widok ze skrzyżowania ul. Lwowskiej z ul. Krótką (łącznik między ul. Lwowską a Cegielną i Krakowską):

24. (ŁR, 2012), w połowie ul. Lwowskiej, okolice domu Surdeja:

ULICA KRAKOWSKA:
25. (ŁR, 2012), widok z byłej ul. Krakowskiej:

ULICA DWORSKA:
26. (AM, 2011), dom Jana Moryla na ul. Dworskiej:

CMENTARZ:
27.(LM, 2009), spacer po cmentarzu:

28. (ŁR, 2011), spacer po cmentarzu cz. 1:

29. (ŁR, 2011), spacer po cmentarzu cz. 2:

30. (ŁR, 2011), spacer po cmentarzu, całość:

31. (ŁR, 2011), cmentarz, kompilacja zdjęć, cz. 1:

32. (ŁR, 2011), cmentarz, kompilacja zdjęć, cz. 2:

33. (ŁR, 2012), cmentarz, kompilacja zdjęć:

INNE:
34. (ŁR, 2012), spacer po bazarze w Kołomyi:

35. (LM, 2009), wioska Tłumaczyk, w drodze do Św. Józefa

36. (ŁR, 2011), kompilacja filmików:

37. (Łr, 2012), kompilacja zdjęć ze Św. Józefa:

38 spotkanie 2 mieszkanek ze Św. Józefa: Katarzyny Ryzner (z d. Gulik) i Józefy Styrna:

Historia ks. Karola Przyborowskiego – na nowo napisana, cz. 1

„Pradziadkowie Ks. Karola Przyborowskiego mieszkali w Przedborowiu pow. Brzesko, parafia Szczepanów – okolice Krakowa. Mieli dworek w Przyborowiu, od nazwy właścicieli nazwana została wieś Przyborów. Dziadek zginął w powstaniu styczniowym w 1864r”.

To cytat z broszury „Historia rodziny Przyborowskich”, jedynego pisemnego dokumentu, z którego do tej pory mogliśmy czerpać informację o ks. Karolu Przyborowskim, założycielu polskich kolonii na Pokuciu: wsi Św. Józef i Św. Stanisław. Jej autorką jest bratanica ks. Karola – Julia Mądrzak z d. Przyborowska. Julia była córką Izydora, młodszego brata ks. Karola. Po wojnie zamieszkała w Ząbkowicach Śląskich, była pracownikiem poczty. Całość spisanej przez nią historii można przeczytać tutaj:
https://historiapamieciapisana.wordpress.com/2011/02/03/julia-madrzak-historia-rodziny-przyborowskich-2/

Tekst opowiada historię rodziny Przyborowskich od czasów Przyborowa, poprzez wyjazd na Kresy, do Mariahilf, aż do założenia wsi Św. Józef k. Kołomyi i osiedlenia się w nim. Historia koncentruje się głównie na ks. Karolu Przyborowskim oraz linii jego brata – Izydora i jego dzieci, która jest zresztą linią rodzinną samej Julii. Tak więc przodkowie ks. Karola są także przodkami Julii, nie dziwi więc, że te dwa wątki dominują. Pomijając szczegóły faktograficzne rodziny Izydora Przyborowskiego, warto poświęcić kilka słów dziejom ks. Karola. Tekst opowiada uroczą, romantyczną historię, która toczy się niczym baśń, pełną zakrętów losu, ukrytych znaków, moralnych drogowskazów, co sprawia, że czyta się ją niczym sienkiewiczowską opowieść, w której główny bohater o szlacheckim pochodzeniu, dzięki niezłomnej sile ducha i pomocy Opatrzności pokonuje wszystkie przeciwności losu i osiąga swój cel.
To naprawdę piękna historia. Ale ma też jedną wadę. Jest nieprawdziwa.

DSC07894

Niewątpliwie ks. Karol Przyborowski otoczony był w rodzinie swoistym kultem. Był wszak wielkim dobrodziejem rodziny. Jako jeden z niewielu Przyborowian wykształcony, obyty w świecie, znający języki obce (a przynajmniej niemiecki), sporo podróżujący (Kraków – Lwów – Câmpulung w Rumunii – Mariahilf), zakłada polską wieś Św. Józef, i – niczym Mojżesz Żydów z Egiptu – wyprowadza wiele rodzin z piasków Przyborowa na czarnoziemy Kresów. To niewątpliwie poprawia ich los – ziemię kupują tanio, a jest to ziemia dobra, dostają możliwość nowego startu, poprawy bytu, podniesienia warunków życia. Wiele biednych galicyjskich rodzin, nie tylko z Przyborowa, korzysta z tej możliwości. Sprzedają ziemię, pakują cały dobytek, jadą setki kilometrów na wschód. Do Mariahilf, a potem do Św. Józefa, ks. Karol sprowadza także swoje młodsze rodzeństwo: brata Izydora i siostrę Mariannę (po mężu Franczak). Zapewne też rodzinę otacza specjalną opieką, początkowo zapewnia dach nad głową (np. rodzina Franczaków przez pewien czas mieszka u niego w Mariahilf zajmując się plebanią), pomaga im finansowo, wspiera duchowo. We wspomnieniach rodzinnych jawi się ks. Karol jako bohater, otoczony wielkim szacunkiem, słowem jako wielki dobrodziej rodziny. To niewątpliwie wpłynęło na fakt mitologizacji jego postaci, który za sprawą historii p. Julii Mądrzak dotarł do naszych czasów.

Ale kimże był ten, który w historii Przyborowa jest tak nietuzinkową postacią, a o którym dzisiejsi Przyborowianie wiedzą niewiele więcej niż nic? I ten, który ofiarował biedocie galicyjskiej nową „Ziemię Obiecaną”, nie wiedząc, że już za chwilę wicher historii postawi ich właśnie na pierwszej linii wojennego frontu, który tę Ziemię zniszczy? I ten także, który był (ponoć) architektem monumentalnego, największego w okolicy polskiego kościoła w Św. Józefie, a po którym do dziś pozostała jedynie zbita bryła ceglanego gruzu? I ten w końcu, który tak mocno wrył się w pamięć mieszkańców nowo założonych kolonii, że nie pozostał po nim nawet żaden nagrobek, upamiętniający miejsce jego spoczynku?

Kim był tak naprawdę ks. Karol Przyborowski?

A chłopi ?

A chłop wtedy miał powagę.

Był prawdziwym chłopem, czyli panem swojej ziemi. A ziemia była święta i droga, była miarą zamożności i władzy we wsi. Mieć kilka morgów, o, to już znaczyło być panem. 10 morgów rędziny, jako taki dom, szerokie obejście zagrodzone sztachetami, ogród, sad, konie, krowy. Chmary drobiu na podwórzu – to już dawało dobre miejsce na wsi, wymagało szacunku, to już znaczyło być panem. Taki chłop w poczuciu własnej godności ubierał się lepiej niż reszta, jeździł na jarmarki w półkoszkach, a do kościoła zajeżdżał bryczką, zasiadał w swojej ławce, był pobożny jak wszyscy.

DSC07852

Kilkanaście morgów zobowiązywało właściciela do niejakiego fasonu, do czarnego ubrania i krawata pod sztywnym kołnierzykiem koszuli w dni świąteczne, do częstego golenia się, szczotkowania włosów i wąsów. Taki chłop musiał się też z pańska wysławiać, dobierać sobie bliższe znajomości według własnego honoru, nie pospolitować się z biedą. Czuł się ważny bo miał dużo ziemi, ziemia zaś rodziła i przynosiła dochód, a dochód przydawał w oczach wsi i całej okolicy swoistego blasku domowi i całemu gospodarstwu. Chop biedniejszy, uboższy w ziemię, szukał roboty w kraju czy za granicą, lecz nie po to, by się do tego świata przenosić, lecz po to, by tam zarobić, kupić ziemi i powiększyć swoją gospodarkę.
W miarę jej powiększania rosło i jego poważanie na wsi, sam się też zmieniał stopniowo i według swojej rosnącej pozycji dobierał sobie przyjaciół. We wsi jednak najwięcej było chłopów średnich i biednych. Pewnie dlatego był tu większy kult ziemi.

DSC07854

Uprawianie ziemi, siew, żniwa, wykopki – to były czynności nie tylko o znaczeniu produkcyjnym, miały w sobie coś z prastarego obrzędu, coś z chłopskiej liturgii. Chłop potrafił do własnej ziemi przemawiać jak do otwartej na wszystko tajemnicy, której był żarliwym uczestnikiem. Chłop na własną ziemię łzy ronił, głaskał świeże, lśniące skiby, z radością ujmował w spękane w słońcu owoce ziemi, wynosił je w uświęconych starodawnym zwyczajem dniach do rangi symbolu, wplatał je jako wątek w osnowę religijnego kultu – dożynki. Wszystko było dla chłopa zamkniętą całością: praca i świętowanie, przyroda i modlitwa, ziemia i niebo. Aby ziemia dawała owoce, chłop się schylał do niej, ale spoglądał także w niebo, skąd oczekiwał łaski deszczu i pogody. A rytm czasu, rozłożony na dni i noce, na pory roku, regulował chłopską aktywność zgodnie z naturalnymi obrotami i powrotami.

DSC07856

Sylwetka chłopa jako temat wzbogaciła naszą literaturę o motywy potężne i barwne, które nie wygasły do dziś. Rozsnuwała się wokół chłopa folklorystyczna legenda. Chłop jako kapłan zjawiał się na tle zaoranej ziemi, swoim serdecznym do niej stosunkiem wznosił się do roli twórcy. I takim już z pewnością pozostanie w mitologii, w legendzie, która potrzebowała chłopomańskiego podbarwienia. Takim pozostanie dawny chłop, ten z minionych pokoleń, ten jeszcze sprzed wojny. Dziś w Przyborowie nie ma już takiego chłopa, nie ma chłopskiej mitologii, nie ma kultu ziemi. Pozostał ślad we wspomnieniach.
Są jeszcze ćwierć-chłopi, pół-chłopi, chłopów „pełną gębą” już nie ma. Prawdziwi chłopi trzymali się mocno ziemi, nie dali się zwieść pokusom innej roboty, pokusom miasta i wygody. Bez konia, pługa, kosy – nie mogli żyć.

DSC07858

Kończy się czas prawdziwej wsi, gnojnej i chlebnej, w której zapach obornika mieszał się z zapachem upieczonego chlebem w której chleb był świętością, a chłop miał świadomość, że jest najważniejszy, że ta świętość spod jego rąk wyrasta. I tak myślała cała wieś, starzy i młodzi. A gdy stary chłop umierał styrany, wyschnięty jak obalony dąb, cała wieś mu oddawała hołd, w pokłonie, w nabożnym śpiewaniu, w obrzędzie gromadnego żegnania i odprowadzania do grobu. Wieś wiedziała, że umarł jeden z patriarchów, który ziemi oddał swe siły, więc należy mu się cześć. We wsi jeszcze trwają dawne myśli i obyczaje, ale jakby spłoszone i trochę zawstydzone, przycupnięte na poboczach gościńca, na którym hałaśliwie i buńczucznie rozpycha się nowe. Nie przepadły tylko dzięki tlącej się jeszcze tradycji, dzięki silnym związkom z przeszłością. Lecz taki niby-chłop musi być rozdarty między tym, co stare i tym co nowe. Bolesne jest to rozdarcie. Wyraża się bezbrzeżnym smutkiem na twarzach starców. Jak huragan wdarł się postęp do wsi. Postęp kosztuje. Usycha stare. Chłopskość umiera.

DSC07862

Ale pola nie wolno zostawić, tak samo jak i człowieka, ziemi nie wolno obrazić. Ma prawo swoimi świeżymi, lśniącymi skibami patrzeć ku niebu. Ma prawo zazielenić się. Ma prawo do radości i rodzenia. A chłop jest jej ulubieńcem. Ma prawo i obowiązek być chłopem. A wiejskie wydarzenia, takie, jak święta, wesela, odpusty, chrzciny, pogrzeby, prymicje, to dalej na wsi wielkie wydarzenia, które gromadzą bliskich sobie ludzi.

DSC07864

DSC07917

A dawnymi czasy? W epoce dziadków naszych dziadków, codziennego mozołu pracy na roli, na nie swojej roli, w epoce pańszczyzny i bezgranicznej pogardy dla kmiecego stanu, w epoce powstań, odwetów i rabacji, w epoce, gdy wieś zaludniało mrowie kmieci, zagrodników, chałupników, komorników?

Jak mogli i umieli, pracowali na wykarczowanych przez siebie rolach, które nie były ich własnością.
Ileż morderczej pracy, wysiłku, łez, przekleństw przelało się przez chłopskie ręce w całej Rzeczypospolitej, wolnej i niewolnej. Zmieniały się epoki, tylko chłopom jednaki los był przeznaczony – związać życie swoje z rolą, skromna chałupą, zagrodą, ciężką pracą. Chłopi płacili Ojczyźnie całym wytworzonym przez siebie dobrobytem, otrzymując w zamian tylko tyle, ile starczyło zaledwie na utrzymanie ich nędznego życia. Chłopi współdziałali w tworzeniu historii, ale jej nie pisali, dlatego ich ofiara wsiąkła w grunt opowiadanych dziejów bez widocznych śladów.

DSC07870

Pejzaż wsi Przyborów i jej chłopa ukazał Kazimierz Kania w książce „Pachnąca ziemia”:

„Po wojnie znów była harówka, gdzie tam kto mógł, by zrobić, bo na wsi była bieda, czarna bieda. Przednówkiem piesze wyprawy do Krakowa za pracą, żur i ziemniaki bez omasty…
Można w nie wejść jak w las, jak w morze. Można brać w dłoń tę zieloność, miękką i świeżą. Pola nieskazitelnie zielone różnymi odcieniami, najpiękniejszy na świecie pejzaż, piękno szumiącego lasy gdzieś dalekie, onieśmielające, otwierające światy obce i groźne. Piękno zielonego pejzażu otwartych wiejskich pól jest ulotne, nie powtórzy nigdy więcej swej identyczności. Za rok ukaże się w odmiennej kompozycji odcieni. Zielone piękno pól jest przyjazne, bezbronne, usłużne, wyrastające z woli człowieka i jemu podobne. Falujące miękko łany zbóż, czułe na najciekawsze dotknięcie wiatru jak na wezwanie tajemnicy. I skudłane gęstą trawą miedze, rozcinające łany.

DSC07883DSC07882DSC07885

Może być coś piękniejszego na świecie?

Jesienią pola są szare, wokół nic nie widać, tylko te gęste szeregi dziesiątków niknące aż gdzieś tam w zetknięciu z linią lasu. Zbite, deszczowe, sprażone słońcem, smutno jakoś stoją te bure, zbutwiałe, jakby miękkie kopki. A za parę dni pojadą do stodół i zaczną spełniać swe życiodajne przeznaczenie. Ani się człowiek nie spostrzeże, jak ta ziemia poszarzała, gotowa już na przyjęcie jesieni. I jak to ostre ściernisko, ten zapach schnącego w oślepiającym upale żyta odzywa się do chłopa.

Ciężka jest praca rolnika. Wiele potów wlewa się na żniwnym polu, wiele krwi zbiera się w dłoniach. Pola układają się w mozaikę stajań, zagonów, miedz i dróżek. Przez długi czas chłopskie prawo i zwyczaj tak tragikomicznie porżnęły te pola na wąziutkie, kiczowate spłachetki, wijące się i uskakujące w obramowaniu nieśmiertelnych miedz”.

DSC07891

DSC07894

Zmieniła się bardzo wieś w ciągu ostatnich lat, zagęściła się nowymi domami, dzięki twardej zawziętości ludzi, ich nawyku do harówy bez miłosierdzia dla siebie. To ten wieli upór chłopa, dłonie poharatane od roboty, skromne jedzenie i byle jaki wygląd – bez tego nie zmieniłoby się oblicze wsi. Warto przyjrzeć się rękom chłopa, przestudiować jego życie – wiele można zrozumieć. Na jego rękach wypisana jest historia jego życia.

*w tekście wykorzystano fragmenty „Kroniki Przyborowa”.
*fotografie – Łukasz Ragan

Przyborów o poranku (z historią w tle)

DSC07948

„Ani się człowiek spostrzeże, jak ta ziemia poszarzała gotowa
już na przyjęcie jesieni, jak to ostre ściernisko, ten zapach schnącego w oślepiającym
upale żyta odzywa się do chłopa”.

– Kazimierz Kania

Przyborów.
Wieś założona „przy borze” 650 lat temu, za króla Kazimierza Wielkiego. Na skraju Wielkiego Lasu, na mało urodzajnej ziemi, za to wśród obfitych łąk (niedaleko miejscowość Łęki) i blisko ważnego traktu Kraków-Jarosław-Lwów.

Przeszłość wsi szybko zaciera swoje ślady, ale…

…wystarczy odrobina wyobraźni, by odwrócić lustro historii i zobaczyć, jak żyli i mieszkali tutaj ludzie 100 czy 200 lat temu. A Ci ludzie – to nasi przodkowie. To właśnie z Przyborowa pod koniec XIX wieku wiele rodzin wyjechało szukać szczęścia i lepszego bytu setki kilometrów na wschód, na Kresy, do swojej nowej Ziemi Obiecanej. Ich Mojżeszem był rodak – ks. kanonik Karol Przyborowski (nie przywiązujcie się, proszę, do tego nazwiska – sprawa wyjaśni się wkrótce), założyciel 2 kolonii polskich w okolicach Kołomyi – Św. Józefa i Św. Stanisława. Pojechali za nim – w nieznane, nie wiedząc, że już niedługo wiatr historii pchnie ich dzieci w zupełni innym kierunku. Wiele rodzin dziś mieszkających na terenach zachodniej Polski, w Olbrachcicach, Stoszowicach i Budzowie, w Pawłowiczkach, Bojanowie, Góralicach i w innych miejscowościach, nosi nazwiska, które w Przyborowie są obecne od wieków. Bo stąd pochodzą.

Borowiec, Cisak, Hyćko, Zachara, Franczak, Kuś, Styrna, Kołodziej, Żurek, Lewandowski, Hamielec, Ciuruś.
To tylko niektóre z nich.

Wystarczy więc lekko uchylić drzwi historii, by zobaczyć…

DSC07833

DSC07834

…drewniane, szeregowe domy ustawione prostopadle do przecinającej wieś drogi. W Przyborowie wciąż można spotkać ich zaskakująco dużo.

DSC07850

DSC07839

Ustawione bokiem do drogi, z pasiastych desek, kryte (już teraz) dachówką, często z kamienną studnią na podwórzu, czasem jeszcze z przysypaną ziemią piwniczką. Świadkowie dawnych czasów. Strażnicy historii.

DSC07845

DSC07914

DSC07919

Wiele z nich ustąpiło miejsca nowym budynkom. Niektóre nadal dzielą podwórze z nowo wyrosłym murowanym domem. Często ci drewniani staruszkowie wycofali się na dalszy plan – łypią okiem zza nowoczesnych willi, schowani za swoimi kamiennymi następcami. Czasem udało im się zachować resztki gospodarskiej użyteczności – opiekują się zwierzęcym inwentarzem, pilnują sprzętów, chronią od deszczu niepotrzebne graty. Już nie mieszkania, lecz szopy, garaże, schowki, stajnie. Do wsi przyszło nowe – podwórza zarumieniły się od wygodnych i efektownych domów. Czas staruszków minął.

DSC07928 DSC07932 DSC07934 DSC07951 DSC07887

Gdyby w wyobraźni skruszyć z desek kolorową farbę, dachówkę i gont podmienić na strzechę, zwinąć asfalt i metalowe siatki zastąpić drewnianymi sztachetami – czyż nie zobaczymy reymontowskiej polskiej wsi, zarojonej od kmieci, zagrodników i chałupników, wyrywających trzewiom tutejszej ziemi jej owoce?
I cóż w środku?
Mała sień z piecem chlebowym, dwie izby, komórka. Kto bogaty – podłoga z desek.
A wszędzie pełno dziatwy, której krzyk miesza się z krzykiem zwierzęcych współdomowników.

To wieś naszych przodków. Wciąż pełna Borowców, Cisaków, Styrnów.

Alfabetyczny spis rodzin w Św. Józefie i Św. Stanisławie: „B”

100_1351

(fot. grób Jana Bajasia na cmentarzu w Olbrachcicach Wlk. oraz jego prawnuczki Wandy Głowackiej).


ŚW. JÓZEF:

1. Babiarz Józef + Helena Płachno
2. Bachórz Józef + (1928) Maria Kurtyka
3. Baczyński Andrzej + Julianna Kmiecik

4. Bajaś Jan + Katarzyna Firc
5. Bajaś Andrzej (s. Jana) + (1911) Zofia Szczepańska
6. Bajaś Franciszek (s. Andrzeja) + (1937) Genowefa Trojnar
7. Bajaś Błażej + (1919) Katarzyna Siwoń
8. Bajaś Tomasz (s. Błażeja) + Salomea Łuksik
9. Bajaś Paulina (c. Błażeja)
10. Bajaś Maria (c. Błażeja) + (1929) Andrzej Czaja
11. Bajaś Wojciech + Czuj-Lizak Anna

12. Bajor Andrzej (s. Wawrzyńca) + Anna Zuba
13. Bajor Michał + Antonina Bryła
14. Bajor Jan (s. Michała) + Genowefa Urbaś
15. Bajor Karolina (c. Michała) + Antoni Głąb

16. Balawender Paweł + (1924) Maria Cwanek
17. Banat Piotr + Katarzyna Gibała
18. Baran Jan (s. Szymona) + Julianna Krzych
19. Baran Józef + Elżbieta Oleksy
20. Baran Marcin + Anna Sowa
21. Baran Franciszka + Jan Gałuszyński
22. Baran Marianna + Jan Lis
23. Bartoszek Antoni + Franciszka Niwa

24. Batóg Andrzej (s. Józefa) + Franciszka Jabłońska
25. Batóg Paweł (s. Andrzeja) + Teresa Walankiewicz/Zofia Gancarz
26. Batóg Franciszek (s. Józefa) + Marianna Świętaniowska
27. Batóg Magdalena (c. Józefa) + Józef Gancarz
28. Batóg Tomasz (s. Franciszka) + (1933) Zofia Żurek
29. Batóg Antonina (c. Franciszka) + Jan Hnat
30. Batóg Marianna + Antoni Ryznar
31. Batóg Józefa + Michał Słotwiński

32. Bednarz Jan (s. Walentego) + Marianna Rybka
33. Bednarz Józef (s. Szczepana) + Marianna Pokrywka
34. Bednarz Stanisław + Marianna Tyrcha
35. Bednarz Anna + Jan Korzeniowski
36. Bedko Antoni + Katarzyna Kosiarz
37. Berkiszczuk Anna
38. Bełdyk Piotr + Emilia Semków

39. Bełzo Jan (s. Jakuba) + Katarzyna Salwach
40. Bełzo Jan (s. Jana i Katarzyny Salwach) + (1933) Katarzyna Mika
41. Bełzo Marianna (c. Jakuba) + Michał Bernacki
42. Benedyk Piotr + Katarzyna Bartnik
43. Benedyk Franciszek + Aniela Ryzner

44. Bernacki Andrzej + Agnieszka Sitko
45. Bernacki Michał (s. Andrzeja) + Marianna Bełzo
46. Bernacki Wojciech (s. Andrzeja) + Marianna Bielenda
47. Bernacka Marianna (c. Andrzeja) + Franciszek Bryk
48. Bernacka Franciszka (c. Andrzeja) + Antoni Opiela
49. Bernacki Jan (s. Stanisława) + Franciszka Majka
50. Bernacka Anna (c. Jana) + Marcin Tyrcha
51. Bernacki Józef (s. Michała) + Maria Kijak
52. Bernacka Anna (c. Michała) + Marian Junger
53. Bernacka Ludwika + Jan Gawlik
54. Bernacka Marianna (c. Ludwiki) + (1907) Józef Kopeć
55. Bernacka Zofia + (1930) Franciszek Moryl
56. Bernacka Anna + Stanisław Wróblewski

57. Bernady Piotr + Magdalena Hamielec
58. Bernat Józef + Katarzyna Majka
59. Bernat Jan (s. Józefa) + (1921) Aniela Demus
60. Bernat Paweł (s. Józefa) + (1931) Biel Anna
61. Bernat Wiktoria (c. Józefa) + Józef Jaszek
62. Bernat Anna (c. Józefa) + Jan Sińczak

63. Białomski Leon + ?
64. Biel Józef (s. Grzegorza) + Katarzyna Kudełka
65. Biel Paweł (s. Józefa) + Katarzyna Kuślita
66. Biel Anna (c. Józefa) + Paweł Bernat
67. Bielenda Antoni + Katarzyna Kosian
68. Bielenda Franciszek (s. Antoniego) + Marianna Ryniewicz
69. Bielenda Marianna (c. Antoniego) + Wojciech Bernacki

70. Biełowicz Dawid + Baszkiewicz (Małkowicz) Paulina
71. Biss Józef + Anna Kierod
72. Blat Maciej + Jadwiga Byczek
73. Blicharz Antoni (s. Pawła) + Maria Mętlak
74. Blicharz Józef (s. Antoniego) + Anna Majka
75. Blicharz Henryka (c. Antoniego) + Stanisław Szczepański
76. Blicharz Weronika (c. Antoniego) + (1921) Jan Fryń
77. Blicharz Katarzyna (c. Antoniego) + (1922) Franciszek Wilk
78. Blicharz Anna + Stanisław Żurek
79. Blicharz Anna + Wojciech Żurek

80. Bobik Józef + (1922) Zofia Lewandowska
81. Bogdan Michał (s. Marcina) + Magdalena Kurgan
82. Bogdan Wojciech + Zofia Pusz
83. Bojczuk Mikołaj + (1922) Zofia Dobosz
85. Bońko Katarzyna

86. Borowiec Andrzej + Wiktoria Pagacz
87. Borowiec Stanisław (s. Andrzeja) + (1903) Franciszka Hanas
88. Borowiec Jan (s. Andrzeja) + Karolina Mazur
89. Borowiec Wincenty (s. Kazimierza) + Anna Syrek-Syzykowska
90. Borowiec Józef (s. Wincentego) + (1928) Marianna Ryzner
91. Borowiec Katarzyna (c. Wincentego) + (1919) Józefat Jamuła
92. Borowiec Anna (c. Wincentego*) + Andrzej Cisak
93. Borowiec Wiktoria (c. Wincentego*) + Jan Styrna
94. Borowiec Aniela (c. Wincentego*) + Błażej Hyćko
95. Borowiec Kazimierz + Katarzyna Jarosz
96. Borowiec Kunegunda + Franciszek Ciuruś
97. Borowiec Franciszka + Józef Lamber
* chodzi o innego (dużo starszego) Wincentego Borowca niż z pozycji 89.

98. Borth Jan + (1925) Rozalia Walankiewicz
99. Bratko Jan + Marianna Rakoczy
100. Bryk Aleksander (s. Jana) + Hasiuk Maria
101. Bryk Mikołaj (s. Jana) + Anna Bitkowska
102. Bryk Bazyli (s. Mikołaja) + Justyna Tryniak
103. Bryk Ludwika (c. Mikołaja) + Józef Król
104. Eudoksja Bryk (c. Mikołaja) + Jakub Król
105. Bryk Franciszek (s. Wojciecha) + Marianna Bernacka
106. Bryk Aniela (c. Franciszka) + (1939) Kazimierz Ciuruś
107. Bryk Michał + Maria Rudnik
108. Bryk Melania + (1918) Wojciech Głowacki
109. Bryk Antonina (c. Michała*) + Józef Hamielec
110. Bryk Apolonia + (1927) Ignacy Kwiatkowski
111. Bryk Zofia + Franciszek Rydze
112. Bryk Marianna + Józef Surdej
113. Bryk Zofia (c. Andrzeja) + Ignacy Ziomek

114. Brzeski Stanisław + Marianna Pikula
115. Brzeski Andrzej (s. Stanisława) + Agnieszka Mazurek
116. Brzeski Jan (s. Andrzeja) + (1924) Anna Przyborowska
117. Zofia Brzeska (c. Andrzeja) + Franciszek Kordas
118. Brzeska Zofia (c. Szymona) + Błażej Gąsior
119. Brzóska Krzysztof + Katarzyna Urbanik
120. Brzóska Marianna (c. Krzysztofa) + Jakub Sitarz
121. Budzik Władysław + Magdalena Adamczyk
122. Budzisz Mateusz + Katarzyna Gibała

123. Buniowski Wawrzyniec + Agnieszka Szlachta
124. Buniowski Tomasz (s. Wawrzyńca) + Anna Krzeszowiec
125. Buniowska Katarzyna (c. Wawrzyńca) + Jan Szlachta
126. Buniowska Helena (c. Tomasza) + Władysław Krzeszowiec
127. Buniowska Ewa (c. Franciszka) + Wojciech Krzeszowiec
128. Buryn Jan + Marianna Ragan
129. Buryn Michał (s. Jana) + (1927)  Janina Rudnik
130. Burzawa Jan + Katarzyna Mądrzyk

ŚW. STANISŁAW:

1. Babiarz Stanisław + (1920) Stefania Paluch
2. Babula Bronisław + Jadwiga Trojnar
3. Babula Józef + (1922) Marianna Pszeniczny
4. Babula Janina
5. Balawender Wawrzyniec* + Zofia Rygiel
6. Balawender Andrzej + Zofia Golis
7. Balawender Józef + Franciszka Nosal
* prawdopodobnie Andrzej, Józef (Św. Stanisław) i Paweł (Św. Józef) wszyscy są synami Wawrzyńca Balawendra.

8. Bała Józef + Wiktoria Łaszcz
9. Bała Wiktoria
10. Baran Jan + Maria Mika
11. Barnat Jan* + Preinesberger Barbara
* prawd. chodzi o Bernata Jana

12. Batóg Józef + Honorata Frask
13. Bazan Franciszek + Stefania Stelmach
14. Bazan Jan + Waleria Warchoł
15. Bazan Paweł + Józefa Białko
16. Bazan Piotr* + Jadwiga Jarosz
17. Bazan Piotr + Zofia Poźniak
18. Bazan Stanisław + Józefa Sitko
19. Bazan Wojciech + Maria Gancarska
20. Bazan Władysław + (1924) Zofia Juwa / (1925) Józefa Cisak
21. Bazan Genowefa + (1937) Stanisław Głaz
22. Bazan Stanisława + (1940) Błaż Antoni
23. Bazan Stefania
* zamieszkały w Siedliskach

23. Bernacki Michał + Stefania Rygiel
24. Bernat Franciszek + Maria Bury
25. Bernat Maria + Mateusz Orzech
26. Białek Aleksander + Marianna Pietrasz
27. Białek Jan + Wiktoria Nowak
28. Białek Władysław + Julia Pietrasz
29. Białek Aniela + Sikora Wojciech
30. Białek Natalia + Józefat Worosz
31. Białek Katarzyna + Józef Buniowski* (s. Tomasza)
32. Białko Józef + Julia Jurkowska
33. Białko Józefa + Paweł Bazan
* mieszkali w Chorośnie

34. Biełowicz Dawid + Paulina Małkowicz*
35. Bieniek Stanisław + Stanisława Opiela
36. Bieniek Tomasz + Karolina Kamuda / (1918) Marianna Rup
37. Bień Mikołaj + (1925) Preinesberger Antonina
38. Blat Franciszek + (1919) Józefa Zielińska
39. Blat Michał + Franciszka Magda
40. Blat Maria + Wojciech Kurzawa
41. Błaż Antoni + (1940) Bazan Stanisława
42. Błaż Mikołaj + Wiktoria Bednarczyk
43. Błaż Anna + Michał Paluch
* w 1911 roku przeprowadzili się do Św. Józefa (–> patrz poz. 70)

44. Borth Jan* + Julia Martyn/ (1918) Agnieszka Zielińska
45. Boryniec Franciszek + Helena Malinka
46. Bożek Mateusz + Marianna dudek
47. Brodzik Jan + Anna Cisak
* w 1925 roku Jan ożenił się po raz 3 – z Rozalią Walankiewicz
i przeprowadzili się do Św. Józefa (–> patrz poz. 98)

48. Bulanowski Szczepan* + Aniela Nieć
49. Buniowski Józef (s. Tomasza) + Katarzyna Białek
50. Buniowska Maria (c.Tomasza) + Józef Ćwik
51. Burdaś Władysław + Antonina Łukaszczyk
52. Bury Jan* + Jadwiga Śmietana
53. Bury Piotr + Katarzyna Pietrasz
54. Buryn Edward + Teresa Małysa
* rodziny te mieszkały w Chorośnie

Fotografie kościoła w Św. Józefie

W opowieściach mieszkańców ze Św. Józefa, wspomnienie tamtejszego kościoła jest jednym z najbardziej wyraźnych, jakie zachowało się w ich pamięci mimo upływu wielu lat. Czasem wspomnienie tego właśnie kościoła jest drugim – po rodzinnym domu – najtrwalszym i najbardziej istotnym obrazem. Czas pozacierał wiele wydarzeń, wiele twarzy, wiele miejsc, ale obraz kościoła przetrwał w pamięci i – jak sądzę – nic nie zdoła go już wymazać.

A przecież zapamiętali go jeszcze jako dzieci, kilu czy – w najlepszym przypadku – kilkunastoletnie. Prawdopodobnie najstarszy obecnie żyjący mieszkaniec Św. Józefie miał 25 lat, gdy musiał opuścić wioskę. Zdecydowana większość – urodzona w latach 30-stych, więc dziś mająca w okolicach 80-tki – kilka lub kilkanaście. Za w miarę kompletny opis kościoła od strony architektonicznej, zawierający wiele detali, można uznać artykuł Ryszarda Brykowskiego:
https://historiapamieciapisana.wordpress.com/2010/11/21/ryszard-brykowski-kosciol-parafialny-p-w-sw-jozefa-w-swietym-jozefie-w-koscioly-i-klasztory-rzymskokatolickie-dawnego-wojewodztwa-ruskiego-t-14/

Swoją drogą to zastanawiające: dlaczego tak ogromny i monumentalny obiekt został wybudowany pośród dopiero co powstającej wsi, niemalże w szczerym polu, na wzniesieniu pośród lasów, wśród dopiero co powstającej wiejskiej społeczności? Skąd wzięto na tą inwestycję fundusze?

Nie zachowało się wiele fotografii kościoła w Św. Józefie, dlatego każda, która dotrwała do naszych czasów, jest niezwykle cenna. Postanowiłem zebrać w jednym miejscu wszystkie, do jakich do tej pory dotarłem. Jest wśród nich zdjęcie zupełnie nowe, ale niezwykłe. Kapitalne i niesamowite.


1. To zdjęcie kościoła od strony wschodniej. Mimo, że zasadniczo niewyraźne, jest jedynym zachowanym zdjęciem zrobionym z ulicy Kościelnej. 

001


2. Zdjęcie kościoła od strony południowej, a dokładnie z ul. Warszawskiej, a jeszcze dokładniej – z podwórza mojego pradziadka Piotra Huchry.

002


3. Ostatnia Komunia Święta przed wyjazdem ze Św. Józefa – prawdopodobnie wzięło w niej udział kilka klas jednocześnie (może roczniki 1930-1932?) ze Św. Józefa i Św. Stanisława. Wspólne zdjęcie przy jednej z naw bocznych.

003


4. Zdjęcie kościoła od strony północnej (czyli od Wypychanówki i Chorosna).

004


5. Zdjęcie kościoła od strony północnej – z widocznym murkiem, który okalał teren wokół budynku.

005


6. Bardzo podobne zdjęcie – z delikatnie innej perspektywy.

006


7. Także zdjęcie od strony Wypychanówki (str. północna). Chyba najbardziej popularna fotografia kościoła w Św. Józefie.

007


8. Podobne ujęcie. Nieco wyraźniejszy obraz.

013


9. Po prawej – monumentalna bryła kościoła wraz z głównym wejściem, przez które wychodzą z kościoła na cmentarz uczestnicy uroczystości pogrzebowej. Zdjęcie prawdopodobnie zrobione podczas pogrzebu zamordowanych przez ukraińców Aleksandra Rudnika i Bolesława Czajki lub rodziny Porębnych/Zacharów.

008


10. Zdjęcie kościoła od strony północnej z dziwną fakturą chmur + religijna miniaturka.

009


11. Dwa kolejne zdjęcia to jedynie fotografie – a właściwie jedna fotografia, w wersji drugiej trochę wyraźniejsza i z bardziej  skontrastowanym tłem – z wnętrza kościoła w Św. Józefie z widokiem na ołtarz główny podczas nabożeństwa.

010


12. Zwraca uwagę szeroka nawa główna oraz chorągwie przy ławkach. Jak widać po odwróconym plecami do wiernych celebransie – czasy sprzed soboru Watykańskiego II. Czyżby w centrum ołtarza obraz z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej?

011


13.  Każdemu posiadaczowi książki Floriana Ciurusia „Wieś Św. Józef” zdjęcie to znane jest z okładki. Widok od strony zachodniej, z małego „dziecięcego” cmentarza.
012


14. Zdjęcie kościoła od strony południowej, z okolic ul. Warszawskiej.  Od lewej stoją: Karol Ryzner (syn Piotra i Wiktorii Cisak)  z kuzynem Władysławem Ryznerem (syn Franciszka i Marianny Łuksik).

014

Każdego, kogo pytałem o kościół w Św. Józefie, podkreślał jego wielkość, ogrom, potężną bryłę. monumentalizm. „Oo, to był kościół” – to najczęstsze pierwsze reakcje, wspomnienia, skojarzenia, w których zawarte jest już – wypadające oczywiście zdecydowanie na korzyść świątyni ze Św. Józefa – porównanie z kościołami, które zastali po przyjeździe na Ziemie Zachodnie.

Mój dziadek – pamiętam – wspominając kościół w Św. Józefie, zwykł mówić (w czasach, gdy nie bardzo jeszcze chciałem go słuchać), że był tak ogromny, że kościółek w Olbrachcicach Wlk. (gdzie mieszkał po wojnie) zmieściłby się w jego środku cały i jeszcze wokół niego można by zrobić procesję. Zawsze myślałem, że o ile sam kościół w Św. Józefie był pewnie rzeczywiście większy, to samo porównanie na pewno jest przesadzone.

Do niedawna.

Do czasu, gdy wpadło mi w ręce (podziękowania dla Kai Giży, od której je otrzymałem) niesamowite zdjęcie kościoła w Św. Józefie, zrobione podczas remontu budowli. Ta fotografia dopiero w pełni oddaje wielkość i ogrom kościoła w Św. Józefie. Spójrzcie na ludzi stojących przed kościołem, spójrzcie na ludzi na (drewnianym!) rusztowaniu i w koszu na wieży
kościoła !!
015
Nie wiadomo, kiedy zostało zrobione to zdjęcie. Może podczas remontu po zniszczeniach I Wojny Światowej (czyli w latach 20-stych). A może – choć to mniej prawdopodobne – podczas jeszcze podczas pierwszej budowy kościoła (który po 1900 roku zastąpił drewnianą kapliczkę).

Skąd została zrobiona fotografia? Przedstawia kościół od strony południowej, a perspektywa wskazuje na pewną wysokość robiącego zdjęcie…może więc ze był to dach plebanii? W końcu był to murowany budynek przy ulicy Warszawskiej.
Fotografia była odnawiana w 1973 roku w Osieku nad Notecią przez p. Banaszaka, a zostało przywiezione na Ziemie Zachodnie przez Józefę Cebulę.