Aleksander Rudnik i Bolesław Czajka. Do pewnego tragicznego wydarzenia komentarz i trzy pytania.

Kiedy zostali zamordowani Aleksander Rudnik i Bolesław Czajka?


„Był to rok 1943. Powracający ze szkoły zawodowej w Kołomyi uczniowie, udając się do domów w  Św. Józefie, zaginęli. Po kilkudniowych poszukiwaniach  odnaleziono zwłoki na skraju lasu przykryte liśćmi. Byli to Aleksander Rudnik i Bolesław Czajka, lat 17 i 16, zamordowani i zmasakrowani w bestialski sposób. Odbył się manifestacyjny pogrzeb, cała wieś wzruszona, okryła się żałobą”.

F. Ciuruś, Wieś Święty Józef, s. 217-218.

 

To była pierwsza zbrodnia popełniona przez ukraińców na mieszkańcach wsi Św. Józef.  Być może zdjęcie poniżej zostało zrobione właśnie podczas owego manifestacyjnego pogrzebu, w którym wzięła udział cała wieś…

pogrzeb Św. Józef

Tymczasem w księdze zmarłych ksiądz Tadeusz Byś zanotował to tragiczne wydarzenie w taki sposób:

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Jako datę śmierci, ksiądz wpisał 27.03 1944, data wspólnego pogrzebu to 13.04.1944. Jako przyczyna śmierci (rubryka z prawej) dwa razy podana jest: occisus in periculo belli, co chyba można przetłumaczyć jako śmierć od pocisku podczas wojny.
Skąd więc ta różnica dat?

Co więcej, F. Ciuruś podaje, że w chwili śmierci, Aleksander Rudnik miał lat 17, a Bolesław  Czajka 16. Tymczasem Ks. Byś zanotował, że – kolejno – 19 i 18. Biorąc pod uwagę daty urodzin podane przez księdza, tj. 16.02.1925 (Aleksander Rudnik) i 25.05.1926 (Bolesław Czajka), wychodzi, że daty zanotowane przez księdza by się zgadzały..
Skąd więc zaniżony wiek w książce F. Ciurusia, i to o 2 lata w obu przypadkach?

Advertisements

12 komentarzy

  1. Dziękuję bardzo za ten wpis. Wszystko zgadza się z rodzinnymi przekazami, z wyjątkiem dat śmierci w księgach parafialnych. Jeśli w księdze znajdują się inne wpisy pomiędzy kwietniem 1943 a kwietniem 1944, to jest to tym bardziej zagadkowe. Trudno powiedzieć w tej chwili, która data jest prawidłowa. Być może ten 1943 r. jest niejako narzucony przez F. Ciurusia i powtarzany przez moją mamę. Ja widziałem tę datę w „Na Rubieży” i na płycie przed kościołem w Olbrachcicach. Niestety, moi dziadkowie, rodzice Bolesława Czajki i wujostwo Aleksandra Rudnika (babcia była z domu Rudnik) już nie żyją. Nie żyje też najstarszy brat Bolesława, Mieczysław Czajka. Mogę jeszcze dodać, że zamordowany wujek Bolesław Czajka miał rzeczywiście 18 lat, tak jak w księgach parafialnych stoi. Babcia opowiadała, że ukończył już szkołę i miał dostać pracę w Kołomyi. Pasowałby zatem rok 1944 (przy założeniu, że data urodzin jest prawidłowa). Jednak, gdyby to był 1944, to nie mam pewności, czy ukraińskie morderstwo tak wstrząsnęłoby mieszkańcami, bo przecież kulminacja rzezi ukraiński odbyła się latem 1943 i musiały dotrzeć wieści o tym co wyprawiają Ukraińcy już wcześniej. Być może w tym regionie był to pierwszy taki wypadek, ale przecież są inne ofiary parafii Św. Józef podawane w „Na Rubieży” z 1943 r. Pojęcia nie mam. Za 1944 przemawiać może także fakt, że na pogrzebie wielu Polaków było uzbrojonych obawiając się Ukraińców – czyli przygotowanych na ataki banderowców. Z dodatkowych informacji: mama twierdzi, że mój dziadek – Stanisław Czajka – szukał swego syna Bolesława prawie dwa tygodnie. Był w tym czasie zatrzymany przez Ukraińców, ale udało mu się wydostać. Na trop zamordowanych naprowadził go jakiś chłopiec, który widział jak zaciągano obu wujków pod las. Znalezione ciała były już częściowo rozłożone. W swetrze wujka Bolesława było siedem dziur po kulach.
    Mama obiecała, że podpyta jeszcze swego najstarszego, żyjącego brata, Stanisława Czajkę, który miał wtedy 10 (1943) lub 11 (1944) lat, o jakieś szczegóły. Może uda się ustalić coś więcej.

    Raz jeszcze dziękuję i szczerze gratuluję bloga, który pomaga ocalić od zapomnienia tak ważne dla Polaków dzieje Kresów.

    Odpowiedz

  2. Między kwietniem 1943, a kwietniem 1944 są 22 wpisy w księdze zmarłych ze Św. Józefa, więc te dotyczące A. Rudnika i B. Czajki raczej nie były dopisane ad hoc po roku od wydarzenia.

    Mogę potwierdzić także obie daty urodzin chłopców – co prawda pośrednio, bo nie mam dostępu do kościelnej księgi urodzin ze Św. Józefa z lat 20-tych, ale mam ręczny wypis z tej księgi, wypis wszystkich urodzonych w Św. Józefie zrobiony przez ks. T. Bysia na podstawie oryginałów. Są tam obaj chłopcy i daty się w 100% zgadzają.

    Proszę też zauważyć, zarówno artykuły w „Na Rubieży”, jak i książka „Wieś Św. Józef”
    F. Ciurusia były przygotowywane w oparciu o pamięć autorów lub pamięć ich rozmówców (domyślam się nawet, że tak naprawdę to ci sami autorzy pracowali przy obu tekstach). Podobnie tablica pamiątkowa w Olbrachcicach – raczej nikt nie sięgnął po dokumenty by ustalić dokładne daty, po prostu zaufano pamięci i wspomnieniom.
    Stąd ten 1943 rok nie musi być koniecznie w 100% ścisły.

    Tym bardziej może, że w obu relacjach (rodzinnych i zapisach w księdze zmarłych) kwiecień podano jako miesiąc, w którym odbył się pogrzeb. Więc może po prostu w relacjach opartych na pamięci gdzieś ten jeden rok się zgubił…

    Dodatkowo ten 27.03 zapisany jako dzień śmierci to także może być zarówno dzień zaginięcia chłopców (uznany za datę ich zamordowania) lub dzień odnalezienia zwłok. Choć dość długi przedział czasowy między 27.03 a datą pogrzebu (13.04, a więc aż 17 dni!) przemawiałby za opcją pierwszą i dodatkowo przemawiałby za faktem poszukiwania zaginionych przez 2 tygodnie.

    Odpowiedz

    • W takim razie pozostaje pytanie czy to była pierwsza zbrodnia popełniona przez Ukraińców na mieszkańcach wsi? Nie pamiętam szczegółów, ale w „Na Rubieży” podanych było kilka(-naście?) nazwisk z kwietnia 1943 r. Pomijając moje pytania, jestem teraz bardziej skłonny uznać kwiecień 1944 r.

      Przy okazji pytanie – Ma Pan może informacje na temat dzwona kościelnego zakopanego w czasie wojny? Mój wujek Stanisław Czajka był wtedy ministrantem i zakopywał dzwon. Ciekawe czy odnaleziono?

      Odpowiedz

    • Posted by Krystyna Busza on Luty 26, 2014 at 9:18 am

      Zapytałam Mamę o ten fakt. To byli jej koledzy szkolni. Oto jej opowiadanie. Chłopcy szli ze szkoły z Kołomyi, przez Tłumaczyk, prawdopodobnie nieśli fragmenty broni. Po drodze zostali zamordowani. Rodzina czekała na nich, długo ich nie było. Po paru dniach zaczęli szukać. Zasugerowano, że może ktoś z Mieszkańców Kubajówki wie, gdzie oni mogą być, bo to była najbliższa wieś koło Św. Józefa. Nie wiedzieli jeszcze, czy dzieci są zamordowane. Ojciec B. Czajki, zaprzągł konie do wozu i mimo ostrzeżeń, że mogą go zamordować, pojechał do tej wsi. Na jego pytanie, czy może coś wiedzą o dzieciach, Ukraińcy tylko pospuszczali głowi i mówili , że nic nie wiedzą. Jakiś mały chłopiec odezwał się i powiedział : „Ja znaju gde ony”. Zaprowadził ojca do miejsca, gdzie leżały ciała. Były w dole, pokryte gałęziami. Wrócił do Kubajówki i któryś z mieszkańców zlitował się nad ojcem i pomógł mu włożyć ciała na wóz. Pogrzeb był manifestacyjny. Młodzież ze Świętego Józefa niosła ich przez całą wieś.Mama niosła trumnę jednego z chłopców. Od domu Czajki do kościoła było około 2 km.
      Dat Mama nie potrafi uściślić, ale Jej opowiadanie potwierdza ten przedział czasowy między 27. marca a 13 kwietnia. (Mama ur. się 28 marca 1925 w Świętym Józefie)

      Odpowiedz

  3. Posted by Krystyna Busza on Marzec 7, 2014 at 11:17 am

    Dziękuję za pozdrowienia, które przekazałam. Śledzimy wpisy tutaj i na stonce Św. Józefa. Mama bardzo to przeżywa 🙂 Pozdrawiam

    Odpowiedz

  4. Posted by Halina Pierog on Kwiecień 18, 2014 at 3:27 pm

    Witam

    Odpowiedz

  5. Posted by Halina Pierog on Kwiecień 18, 2014 at 3:42 pm

    Witam ponownie. Z wielkim zainteresowaniem przygladalam ten blog. Moj ojciec zyl w latach 1905 do mniej wiecej 1943 we wsi Sw. Jozef. Moze ktos pamieta co sie stalo z moim dziadkiem Janem Pierogiem oraz babcia Katarzyna Pierog z domu Swiatek?
    Moj ojciec umarl w 1955 roku , nie zyje tez nikt z rodzenstwa mojego ojca, od kogo moglabym osiagnac te informacje. Moj ojciec mial brata Michala ( jak mi wiadomo zaginal bez sladu), siostre Stefe ( wyszla za maz za policjanta) we wrzesniu 1939 zostala razem z dziecmi zeslana na Sybir. Byla tez siostra Maria,pamietam ze utykala na noge, ale jako dziecko zapamietalam jej cudowne bajki i wspaniale opowiesci.
    Beda wdzieczna za kazda nawet najmniejsza informacje o tej rodzinie.
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

    • Dziękuję za miłe słowa.

      Co do rodziny Pieróg (pisanej czasem w dokumentach jako Piróg), nie mam wiedzy o wszystkich przybyłych do Św. Józefa liniach.

      Wiem jedynie, że ok 1895 roku do zakupili ziemię w Św. Józefie i zamieszkali tam:

      1. Błażej Pieróg (1856-1904) z żoną Rychlak Małgorzatą.
      Błażej urodził się w miejscowości Kamień, jego rodzice to Maciej i Marianna Dudek.

      2. Pieróg Mikołaj. Jego żona to Franciszka Maziarz.

      3. Jan Pieróg z żoną Katarzyną Świątek.
      Jan to syn Jakuba i Heleny Magdziak.

      4. Wojciech Pieróg. W 1910 roku, już w Św. Józefie, wziął ślub z Magdaleną Benedyk.

      5. Michał Pieróg. Ok 1911 roku ożenił się z Karoliną Turkosz. Osiedlił się w Św. Stanisławie.

      I nie wiem właśnie w jaki sposób spokrewnieni byli Ci Pierogowie.
      Nie wiem także – oprócz Błażeja, który zmarł w Św. Józefie w 1904 roku – stało się z Janem, Wojciechem i Michałem, gdzie zmarli i są pochowani. Być może Wojciech i Michał to bracia Jana? Mogę tylko podejrzewać, ale nie mam dowodów.

      Co do linii Jana Pieroga, o którą Pani pytała, mam informację o następujących dzieciach:

      1. Karolina (ur. 03.04.1896)
      2. Stefania (ur. 27.11.1897)
      3. Marianna (ur. 01.09.1899)
      4. Władysław (ur. 08.04.1901 – zm. 02.06.1901)
      5. Michał (ur. 08.09.1902) + Maria Wilk
      6. Anna (ur. 17.01.1904)
      7. Franciszek (ur. 17.07.1905)

      Nie wiem czy też Pani wie, ale Jan miał drugą żonę – Katarzynę Ragan-Wierzbicką (również wdowę).

      Dodatkowo:
      w Św. Józefie mieszkały także:
      * Karolina Pieróg + (ślub przed 1900 rokiem) Paweł Hrewniak
      * Aniela Pieróg + (ślub ok 1920) Jakub Kogut

      Kilku Pierogów mieszkało też w Św. Stanisławie…

      Mam pytanie: czy to Pani ojciec – Franciszek Pieróg, ożenił się w Św. Stanisławie ze Stanisławą Pietrasz? Czy to jakiś inny Franciszek?

      Pozdrawiam,
      ŁR

      Odpowiedz

      • Posted by Halina Pierog on Kwiecień 19, 2014 at 7:49 am

        Jestem bardzo wzruszona Panska odpowiedzia, nie mialam zbyt duzych nadzieji, ze ktos bedzie mogl mi pomoc, gdyz moje posiadane informacje na ten temat sa raczej skape. Wiem ze moj tato Franciszek posiadal brata Michala,, z ktorym kontakt rodzinny sie urwal jeszcze przed wojna, zostal po nim synek Janek Pierog, ktory wychowywali dziadkowie (Jan i Katarzyna Pierogowie).mial siostre Stefanie i Marianne, natomiast nie wiedzialam o tym ze mial tez siostre Anne.Nie wiem tez o tym ze moj dziadek ozenil sie po raz drugi.Mialam 8 lat jak moj ojciec zmarl a teraz chcialabym tak bardzo z nim rozmawiac, dowiedziec sie skad pochodza moje korzenie rodzinne. Niestey nie jest to mozliwe. Moj ojciec Franciszek Pierog ozenil sie dopiero w 1948 roku na Dolnym Slasku z moja mama Jozefa Prokopek. Natomiast jesli chodzi o mojego dziadka Jana Pieroga, to o ile wiem zostal on zamordowany przez bandy UP, gdy nie chcial opuscic swojego domostwa i liczyl na to ze dobre stosunki sasiedzkie z ukrainskimi sasiadami. pomoga mu ochronic dobytek.
        Z calego serca dziekuje za te informacje i zycze dalszej owocnej pracy.
        Serdecznie pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: