Zbigniew Jaszek – Z Pokucia na Dolny Śląsk (cz.2)

 

cz.2: Wyjazd z Majdanu Sieniawskiego do Św. Józefa.

Do Kołomyi dojechali koleją z przesiadką we Lwowie. Po spotkaniu z księdzem Przyborowskim i Aleksandrem Stojałowskim nabrali ochoty na osiedlenie się w wiosce Majdan Graniczny, która co dopiero tworzyła się na surowym jeszcze korzeniu po wykarczowanym już częściowo lesie. Mieszkający w okolicy Rusini nazywali tę wieś Brosmaniłką, ponieważ powstała na gruntach wykupionych od Ernesta i Marii Brosmann. Był to płaskowyż zbliżony kształtem do trapezu opadającego w kierunku południowym aż do rzeki Tłumaczyk. W pobliżu północnej granicy wsi teren wznosił się do ponad 420 m n.p.m., a następnie opadał głębokimi zadrzewionymi parowami Bednarówki, Chorosna i Siedlisk. Od wschodu Majdan Graniczny łączył się ze Słobódką Leśną, a od zachodu osłaniała go ciemna ściana Lasu Majdańskiego, w którego zabagnionym mateczniku zbierały się wody Kołomyjki, niewielkiej rzeki. Płynęła wolno gliniastym parowem tworzącym liczne zakola i zastoiska głębin. Na dwie prawie równe części rozcinała ten płaskowyż i na przedmieściach Kołomyi wpadała do Prutu.

Kiedy Dziadek po raz pierwszy odwiedził tę wieś, w najwyższym jej punkcie stał już drewniany kościół wybudowany z inicjatywy Ks. Przyborowskiego w latach 1883-84. Dziadek później wspominał, że zachęcony przez księdza wszedł po drabinach na drewnianą wieżę kościoła, skąd mógł oglądać panoramę okolicy, a na południu w sinej oddali potężny bastion Czarnohory i jej najwyższy szczyt Howerlę (2061 m n.p.m.). U stóp tego huculskiego „Olimpu” nad górnym Prutem i Czeremoszem rozpościerała się kraina, jeszcze wówczas pierwotnego, nienaruszonego przez cywilizację piękna – Pokucie, graniczące od północy z ziemią lwowską i halicką, a od płd -wsch z Bukowiną.

W połowie XIV wieku Kazimierz Wielki przyłączył Pokucie do Polski. W pierwszej połowie XVI w. był to teren rywalizacji między Polską a Mołdawią . W 1530 r. hospodar mołdawski opanował Gwoździec, Śniatyń, Kołomyję i Tyśmienicę, ale już w roku następnym po zwycięstwie hetmana Jana Tarnowskiego pod Gwoźdźcem i Obertynem, Pokucie wróciło do Polski. W roku 1772 Maria Teresa podpisując do spółki z Fryderykiem II i Katarzyną II I rozbiór Polski z powodu wyrzutów sumienia miała prawdopodobnie płakać, ale jednocześnie wykazała największą zachłanność. Zagarnęła bowiem ziemie Małopolski po Wisłę i na północy i po Zbrucz na wschodzie z salinami wielicko-bocheńskimi i ruskimi, ze starymi ośrodkami kulturalno-handlowymi we Lwowie, a także w Tarnowie, Zamościu, Przemyślu, Tarnopolu i Stanisławowie. Zaanektowane terytoria nazywano królestwem Galicji i Lodomerii, a stanowiły przecież od tysiąclecia integralną część ziem polskich. Oderwane siłą od naturalnego zaplecza gospodarczego w dorzeczu Wisły, skazane były na zastój gospodarczy i panowanie konserwatywnego ziemiaństwa, lojalnego wobec dynastii habsburskiej, szczególnie po uzyskaniu przez Galicję autonomii w 1867 r.

Po zadawalającym załatwieniu wszystkich formalności w komitecie osadniczym  izadatkowaniu nabytej realności Dziadek wraz ze swoimi kompanami powracał do rodzinnej wsi w przekonaniu, że zrobił dobry interes. Ziemię nad Kołomyjką, którą mu odmierzono, porastał jeszcze w dużej części las, ale przecież drewno potrzebne będzie na budowę domu i innych budynków gospodarczych. Tak sobie rozmyślał i planował w wyobraźni, jak za kilka lat będzie wyglądało to jego nowe gospodarstwo.          A tymczasem czekała go ciężka robota przy żniwach i ta codzienna w domu i obejściu. Jacek i Mikołaj już mogliby zaopiekować się małym Kazikiem, a nawet paść krowy, a dorośli do roboty w pole. Żona Agnieszka znowu„ przy nadziei”. Często czuje się słabo i źle. Może tym razem będzie córka. Jesienią udało się dość korzystnie sprzedać odziedziczone morgi, a zimą trwały przygotowania do wyjazdu. W styczniu 1891 r urodził się kolejny syn. Otrzymał na chrzcie na imię Andrzej.

Pewnego majowego poranka na wąskim i wyboistym trakcie prowadzącym do  Jarosławia pojawiły się dziwne zaprzęgi przypominające cygański tabor. Na czele jechał mój Dziadek. Zadowolony był z tego, że posłuchał kowala i kupił drugiego konia. Wóz nakryty kopulastą budą kołysał się na błotnistych wybojach. Od tego kołysania posnęli teraz wcześnie pobudzeni Kazio, Jacek i Mikołaj. Najmłodszy Jędruś przytulony do piersi matki popłakiwał cichutko. Teściowa przesuwała paciorki różańca i raz po raz spoglądała czule na wnuków stulonych do siebie w głębi wymoszczonego słomą i pierzynami wasągu. Czuwała, by byli nakryci, bo po wczorajszym wiosennym deszczu, poranek wstał chłodny. Mimo, że z dalekiego widnokręgu wznosiła się już złocista tarcza słońca, to wiosenną zieleń łąk osnuwała zimna biała mgiełka.

Dlaczego matka Agnieszki zdecydowała się również na wyjazd? Na Wielkanoc odbyło się weselisko średniej córki, ale teściowa przylgnęła jakoś do rodziny Agnieszki i bardzo była zatroskana o nią. Wojtek trzymał lejce i rozmyślał. Nasuwały się mu różne wątpliwości co dosłuszności tego wyboru, tak bardzo ważnego nie tylko dla siebie i Agnieszki, ale również dla przyszłości dzieci. Czy w przyszłości nie będą go obwiniać o nierozważną decyzję? Poczuł się naraz przytłoczony wielką odpowiedzialnością, ale na cofnięcie tego, co się już dokonałobyło za późno.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: